środa, 29 lipca 2015

Dlaczego swojej córce włączyłabym głupi, amerykański film? Kila słów o THE DUFF



Jeśli chodzi o filmy jestem kompletną ignorantką. Nie będę wymieniać jakich dzieł światowej kinematografii nie widziałam, bo jeszcze znajdzie się ktoś, kto zechce mnie nawracać. Nie uważam tego za powód do dumy. Trochę mi wstyd, ale przyznam się, że niespecjalnie mi to przeszkadza. Może czasem, gdy mam ochotę obejrzeć coś wyjątkowo durnego. Dlatego wczoraj z lekkim poczuciem zażenowania włączyłam THE DUFF. Film który w podtytule ma coś takiego: #ta brzydka i gruba. Tak. HASZTAG ta brzydka i gruba. Chyba nie muszę dodawać, że gdy to widzę, jest mi trochę niedobrze. 

Włączyłam ten film z dwóch powodów. Pierwszy był taki, że przeczytałam u Zwierza całkiem miłe rzeczy o nim (jeśli jesteście takimi ignorantami blogowymi, jak ja w sprawie kina, to koniecznie sprawdźcie, jaki Zwierz jest zajebisty). Drugi był taki, że pomimo wielkiego zaufania do wyżej wymienionego bloga, po prostu miałam ochotę obejrzeć durny film o amerykańskich nastolatkach. Jak film o takim podtytule może nie być durny?

Właśnie zasugerowałam wam, że to nie jest głupia produkcja. Ale tego z czystym sumieniem nie mogę powiedzieć. Bo to film, który utwierdza nas w tym, że wystarczy połączyć flanelową koszulę i czarną, seksowną sukienkę, aby spełnić swoje marzenia. Tego jednak wymaga ta konwencja. Tego należy się spodziewać już przy kupieniu biletu na seans i za to po prostu nie można mieć pretensji.

Film ma jednak pewne zalety, o których muszę wspomnieć, bo wyróżniają go trochę z tego szamba komedii romantycznych. Wbrew temu co pisze Zwierz, uważam, że wybrali dość nieatrakcyjną aktorkę. To ładna dziewczyna, ale rzeczywiście przy swoich koleżankach wypada bardzo kiepsko i nie czułam tutaj żadnych zgrzytów, jak w innych tego typu produkcjach. Poza tym zaśmiałam się kilka razy. I miałam wrażenie, że scenarzyści dobrze się bawią - niemal niedostrzeżenie - hejtując dzisiejsze Internety, gdzie nie ma dzieci Neostrady, a są dzieci Facebooka, YouTube'a, Tumbrla, Instagrama, Twittera i tysiąca innych wielce przydatnych narzędzi, bez których nie możemy się dziś obejść. Pisząc, że hejtują niemal niedostrzeżenie, mam na myśli to, typowy gimbus, który codziennie robi więcej selfies niż ma punktów IQ, może naprawdę nie zauważyć tu ironii. Moi mądrzy czytelnicy zauważą.

Wiecie, chciałabym mieć kiedyś dzieci. Nie ukrywam, że zwłaszcza chciałabym mieć córkę. Oczywiście moją pobudką wcale nie jest kupowanie jej słodziutkich różowych sukienek i koników pony, czesanie jej uroczych blond włosków i słuchanie, że to śliczna dziewczynka podobna do mamusi. No, może trochę. Chciałabym także, żeby wyrosła na inteligentną, zdrową, pewną siebie dziewczynę, która niezależnie od swojego wyglądu będzie wzbudzać zainteresowanie swoim czarem i wdziękiem. Bo od dziecka będzie wiedzieć, że jest wyjątkowa, piękna i absolutnie niczego nie musi w sobie zmieniać. Wiem jednak, że będę mieć na to wpływ tylko do pewnego etapu. Prędzej czy później nadejdzie taki dzień, że jakaś przyjaciółka od serca powie jej: masz odstające uszy/krzywe nogi/wielkie stopy. Albo zdziwi się, że przyjaciółka źle widzi, albo zapamięta to do końca życia i będzie mieć wielki kompleks. Jasne, że będę się starać, aby wybrała schemat nr 1. Ale nie mogę przewidzieć tego, co będzie. Dziś pewnie pokazałabym jej THE DUFF. 
 

Jedną z najbardziej kretyńskich i toksycznych myśli, które zaprzątają umysły młodych ludzi jest ta, żeby się z kimś porównywać. Wybacz, ale jeśli są na świecie ludzie, którzy tuczą swoje żony, bo kręci ich dodatkowe 50 kilogramów, to dlaczego nie znalazłby się psychol, który pokocha Twoje małe cycki, chudą klatę lub kaprawe oczka. Już jeden taki istnieje i jesteś nim Ty. Jeśli tak nie jest, to wszystko z Tobą w porządku. Ale całe to gadanie o akceptacji siebie, którym wszyscy zaczynamy rzygać, najwyraźniej wciąż jest potrzebne. Ile razy pomyśleliście: „dlaczego on/ona ma takie branie, przecież jest brzydki/a”?

Jeśli jesteś przed okresem, po okresie lub w trakcie okresu – włącz sobie THE DUFF. Być może wściekniesz się, że polecam Ci film, który ma nieironiczny hasztag w podtytule. A być może Ci po prostu ulży. W końcu wszyscy jesteśmy Duffami.


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz