niedziela, 5 lipca 2015

Książka, której nie chcesz czytać



Kieszonkowy atlas kobiet to fajny tytuł, chociaż trochę niefortunny. Już widzę tych wszystkich desperatów, którzy zaciekawieni obiecującą nazwą i kolorową okładką, brali tę książkę w swoje tłuste łapki z nadzieją, że znajdą tam mapy i ryciny w stylu: Autostradą do Punktu G. Niestety, żeby jechać autostradą w dobrym stylu i wyjechać z autostrady w dobrym stylu, trzeba mieć trochę lepsze autko – ale tego desperaci dowiadywali się z innych książek. U Sylwii Chutnik nic takiego nie znaleźli.


Wiem, że jest lato, że plaża i wakacje, i słońce, i piwo, i że jak książka to tylko King, ewentualnie Jo Nesbo. Kiedy jednak wszyscy naładujemy swoje bateryjki dzięki energii słonecznej niczym Jacek Stachursky, polecam sięgnąć po Sylwię i jej Kieszonkowy atlas. Jesienią to będzie zbyt przygnębiające.

Mocno wierzę w to, że są jeszcze ludzie, którzy nie oczekują od książek i filmów nieustannych happy endów. Od życia możemy sobie oczekiwać, czego chcemy – życie i tak ma nas w rzyci (ze śląskiego – w dupie), będzie wszystko tak, jak ma być. Ale jak się chce naprawdę dużo czytać, to nie da rady z samymi happy endami. Nawet John Green i Janusz Leon Wiśniewski wiedzą takie rzeczy i wyciskają łezki z nastolatek i kobiet w średnim wieku.

Sylwia Chutnik jest naprawdę spoko. W przeciwieństwie do dwóch powyższych autorów nie udaje nawet przez chwilę, że wszystko będzie dobrze. Brud, syf, smród, choroba, starość i w dodatku – pedał! I naprawdę może być gorzej.

Co ciekawe – odnajduję w tej książce to, co jest dla mnie w sztuce najważniejsze. Jakąś pojedynczą nitkę nadziei. Nie ciągnie się ona przez wszystkie strony tej książki – i dobrze – ale mimo wszystko… Wychodzę z lektury i widzę brudnych żuli pod sklepem. Widzę faceta w babskich ciuchach. Widzę trzęsącego się, starego człowieka, któremu nikt nie chce ustąpić miejsca. Widzę dzieci, które w swoich oczach nie mają nic poza odbiciem tego, na co patrzą codziennie – nienawiści, wobec wszystkiego, co inne, strachu, aby tylko sprostać oczekiwaniom ludzkiej szarej masy. Ta książka jest jak okulary. Otwierasz, czytasz i widzisz więcej. Smutno Ci, bo te okulary nie są różowe, nie są kolejnym kłamstwem, że życie to H&M i biojogurt w dizajnerskim opakowaniu. Są prawdą, która jest brzydka i śmierdzi. To nie książka tak wpływa na postrzeganie świata. Ten świat po prostu taki jest.

Gdzie tu nadzieja, spytacie? W Sylwii Chutnik. Bo pisze nie to, co się sprzedaje, a to, na co nie chcemy patrzeć. Ze starej baby, z bezdomnej alkoholiczki, z pedała, z dziecka, które za oczami ma tylko zło – Sylwia Chutnik z każdego robi człowieka. Polecam Wam wszystkim. Życie ma nas w rzyci, ale mniej boli, gdy wszyscy trzymamy się razem – Bezdomni, Staruchy, Geje, Żule, Blogerzy i Wy. 


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz