wtorek, 18 sierpnia 2015

Od dziś robię zakupy w Biedronce



Ostatnio mój cięty język wykorzystuję na irytujących klientów, jakich zdarza mi się spotykać w pracy. Ponadto prowadzę niezbyt interesujące życie, bo mam jeden dzień wolny tygodniowo. Stąd moja obecność na blogu jest mocno... ograniczona. A jednak są takie rzeczy, które nigdy nie zawodzą. Które budzą we mnie najgorsze instynkty. Które sprawiają, że mam ochotę śmiać się do łez i jednocześnie planować zbrodnię doskonałą. Wśród nich szczególne miejsce zajmują bardzo słabe książki, bardzo głupi ludzie i Fronda.
Fronda, portal poświęcony (hehehe, wyborny żarcik, wirtuozeria dowcipu), opublikował dziś fantastyczny tekst, nawołujący do bojkotowania Biedronki. Bo można tam kupić encyklopedię dziecięcą, która tłumaczy słowa homoseksualista i homofob. Jeśli klikniecie w powyższy link, przekonacie się, że to oczywiście tylko ściema. Książka nic nie tłumaczy, a PROPAGUJE homoseksualizm.

A teraz, uwaga, szok. Niedowierzanie. Skandal. 
Nie każdy Polak jest Katolikiem. 
Takich bzdur dawno nie czytałam, więc nadanie temu artykułowi tytułu: Polacy nie robią zakupów w Biedronce!!! Ogłaszamy bojkot! było strzałem w dziesiątkę. Do takiego szamba, jakim jest ten tekst, potrzebna była przecież prawdziwa torpeda. Udało się, serio. Utożsamienie Polaka z Katolikiem jest prawie tak samo śmieszne jak ludzie z biało-czerwoną flagą na profilowym, którzy piszą na fejsie: Andrzej Duda prezydentem wszystkich Polaków. 

Za każdym razem, gdy widzę te uogólnienia, gdy czytam takie teksty, mam to niemiłe wrażenie, że w coś wdepłam. Czuję, że w moim otoczeniu śmierdzi - nie ode mnie, a jednak ten zapach się za mną ciągnie i doprowadza mnie do szału, dopóki nie wyczyszczę buta. Niestety głowy po przeczytaniu tego bojkotu nie da się wyczyścić. Jedyne, co mogę zrobić to zdać sobie sprawę z tego, że tacy ludzie naprawdę istnieją i robić wszystko, żeby ich unikać. Bo wąskie horyzonty to wąski umysł. A wąski umysł to słaba głowa i słabe poczucie humoru. Poza tym nie lubię otaczać się idiotami, po prostu.

To, że ludzie uwielbiają włazić innym ludziom do łóżka, zaglądać przez okna i grzebać w portfelach jest strasznie smutne i strasznie oczywiste. Ale to, że rezygnuje się z Top Chipsów, płynu micelarnego BeBeauty i najfajniejszych na świecie artykułów papierniczych za tanioszkę, TYLKO DLATEGO, że w tym samym sklepie można kupić książkę, której treść nam się nie podoba, jest dziwne. Jest chore. I co najgorsze - jest po prostu szalenie głupie.

Ale bardzo się cieszę, że istnieją takie portale, jak Fronda. Rzadko zaglądam do Biedronki, a teraz przynajmniej jedna z moich siostrzenic dostanie fajną książeczkę.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz